Search

REKLAMA

Poseł „kilometrówka” nie odpuszcza. Nie ma auta i prawka, ale w 2017 r. z Sejmu wziął na paliwo prawie 30 tys. zł

3220

REKLAMA

W ubiegłym roku media pisały o tym, że poseł Adam Andruszkiewicz pomimo tego, że nie ma ani prawa jazdy, ani własnego samochodu to w roku 2016 pobrał z kasy Sejmu na paliwo blisko 40 tys. zł. W2017 nieco ograniczył swoje „podróżowanie”, bo pobrał już tylko 30 tys. zł.

Dokładnie Andruszkiewicz pobrał 27,9 tys zł. Wychodzi więc z prostego wyliczenia, że miesięcznie, że Andruszkiewicz „przepala” miesięcznie na podróże ponad 2,3 tys. zł. Czyli prawie 80 zł dziennie. Jak się tłumaczył dziennikarzom i swoim fanom na Facebooku w roku 2017 to co prawda nie ma własnego samochodu, ale korzysta z auta użyczonego, który prowadzi osoba z nim współpracująca, kiedy musi się gdzieś przemieścić autem.

Co ciekawe, jak pisze Super Express, poseł z Podlasia do Warszawy dojeżdża pociągiem. Czyli tutaj „oszczędza” na paliwie. Super Express zapytał więc posła Andruszkiewicza o sprawę:
– Ryczałt pobieram legalnie i jest znacznie niższy niż wielu innych posłów. I już rok temu wyjaśniłem, że ryczałt na paliwo przysługuje mi legalnie jak każdemu posłowi, że posiadam umowę użyczenia samochodu, a Kancelaria Sejmu przyjęła moje rozliczenia.

REKLAMA

REKLAMA

Przypomnijmy, że Andruszkiewicz zapewniał, że przedstawi opinii publicznej dokładne rozliczenie ze swoich podróży za publiczne pieniądze. Nigdy jednak tej obietnicy nie spełnił, ale ma ważną prawnie wymówkę, że Kancelaria Sejmu przyjęła jego rozliczenia.

W 2017 roku Andruszkiewicz tłumacząc się zamieścił na Facebooku nawet zdjęcie auta, które zostało mu użyczone i które przepaliło wg niego 40 tys. zł

W tym roku poseł Andruszkiewicz zadeklarował, że będzie walczył o to, żeby więcej młodych ludzi znalazło miejsca pracy w publicznej biurokracji. Ciekawe czy w tych planach również są przewidziane ryczałty na paliwo? W końcu przecież urzędnik państwowy też powinien mieć taki przysługujący ryczałt. I nie ważne czy ma samochód i prawko czy nie.

Źróło: SE.pl

Reklama