Search

REKLAMA

Spadła jeepem 60 metrów w dół do morza. Odnaleźli ją po tygodniu…

1526

REKLAMA

Angelę Hernandez poszukiwano od kilku dni. Tydzień wcześniej wyjechała z domu do siostry, a do rodziny wysłała sms-a, że będzie na miejscu za 6 godzin. Nie dojechała. Spadła z klifu do morza.

Do zdarzenia doszło 6 lipca, a tydzień później odnaleziono cudem ocalałą 23-letnią Angelę Hernandez. Jak się okazało kobieta miała wypadek na autostradzie nr 1 w Big Sur. Kiedy zobaczyła wyskakujące przed maskę jej samochodu zwierzę, gwałtownie skręciła, aby nie potrącić zwierzęcia i w tym momencie straciła panowanie na swoim Jeepem Patriot i wypadła z drogi. Samochód runął do morza z 60-metrowego klifu.

Dopiero po tygodniu całkiem przypadkowo odnaleźli ją wczasowicze, którzy wybrali się na wędrówkę po kamienistej plaży. Małżonkowie od razu ruszyli jej na ratunek, kiedy ta zaczęła wołać o pomoc. Mężczyzna został przy kobiecie, a jego żona pobiegła na kemping po pomoc.

REKLAMA

REKLAMA

Hernandez przeżyła jedynie dzięki temu, że piła wodę z chłodnicy swojego jeepa, który leżał na wpół zatopiony w morzu. Kobieta mogła chodzić, ale miała złamane ramię które mocno utrudniało jej poruszanie się i wstrząs mózgu.

Trzeba przyznać, że w tym nieszczęściu miała niezwykle dużo szczęścia.

Zdjęcie: Facebook/Monterey County Sheriff’s Office

Reklama