Search

REKLAMA

Złodziej biżuterii ze sklepu w galerii Arkadia wartej 700 tys. zł w końcu złapany. Wpadł w prosty sposób

5439

Ten napad do którego doszło w listopadzie ubiegłego roku w galerii handlowej Arkadia w Warszawie wyglądał tak jakby złodziej wręcz inspirował się filmami gangsterskimi. Policja udostępniła wizerunek podejrzanego i prosiła o pomoc w jego poszukiwaniach. W końcu wpadł w ręce sprawiedliwości.

 

Łup o wartości 700 tys. złotych nie dostał się w ręce złodzieja w łatwy sposób. Nie był też dziełem przypadku, czy zwykłego napadu z bronią w ręku. Złodziej miał plan, Aż trudno uwierzyć, że coś takiego rzeczywiście miało miejsce w Polsce, bowiem tego typu akcje raczej znane są z filmów kryminalnych i sensacyjnych. Tymczasem to wydarzyło się w rzeczywistości kilka dni temu w Warszawie w nocy z 27 na 28 listopada.

Napad jak z filmu

Jak wynikało bowiem z ustaleń policjantów podejrzany o napad mężczyzna, widoczny na zdjęciu, dostał się do salonu drogą wentylacyjną znajdującą się w podwieszanym suficie! Po tym jak już znalazł się w salonie jubilerskim  wyjął z biurka znajdujący się tam klucz od skarbca. I już później bez problemów ukradł biżuterię i zegarki warte ponad 700 tys. zł.

Złodziej zrobił napad jak z filmu, ale chyba zapomniał o tym, że również na filmie nie zawsze zbrodnia uchodzi na sucho, a policjanci również potrafią łapać zlodziei w świecie rzeczywistym, a nie tylko tym fikcyjnym.

Złodziej zanim dokonał zuchwałego napadu wcześniej zrobił rekonesans w sklepie, który potem okradł. To właśnie te nagrania z moinitoringu pomogły później w jego schwytaniu

Ale w końcu wpadł

<blockquote class=”twitter-tweet” data-lang=”pl”><p lang=”pl” dir=”ltr”>Zabezpieczone na miejscu włamania ślady DNA doprowadziły policjantów do mężczyzny podejrzanego o kradzież biżuterii i zegarków o wartości 700 tys zł. Złodziej dostał się do salonu jubilerskiego w centrum handlowym zjeżdżając po linie z szybu wentylacyjnego <a href=”https://t.co/sprxrDRNKV”>https://t.co/sprxrDRNKV</a></p>&mdash; Policja Warszawa (@Policja_KSP) <a href=”https://twitter.com/Policja_KSP/status/1008617424575397888?ref_src=twsrc%5Etfw”>18 czerwca 2018</a></blockquote>
<script async src=”https://platform.twitter.com/widgets.js” charset=”utf-8″></script>

Jak infromuje Policja na sowjej stronie internetowej  wyjaśnieniem tej zuchwałej kradzieży zajęli się śródmiejscy policjanci oraz prokuratura rejonowa Warszawa Śródmieście Północ. Sprawę od samego początku z zaangażowaniem i determinacją wraz ze śledczyczymi prowadzili funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu, którzy przez wiele miesięcy wykonali szereg niezbędnych czynności operacyjnych i procesowych. To oni ustalili między innymi, że linę, którą 35-latek posłużył się tamtej nocy kupił dzień wcześniej w tej samej galerii. Dzięki temu i nagraniom z monitoringu można było potwierdzić jego wizerunek.

Jak ważne jest także znalezienie i właściwe zabezpieczenie śladów DNA na miejscu przestępstwa okazało się, kiedy to dzięki tym właśnie śladom ujawnionym i zabezpieczonym w sklepie przez śródmiejskich techników kryminalistyki tuż po włamaniu zidentyfikowany został mężczyzna podejrzany o ten czyn.

To 35-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna w czerwcu 2017 roku dopuścił się identycznego przestępstwa w Niemczech gdzie był już notowany za inne czyny i poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Tam też zostawił po sobie ślad DNA, który został zabezpieczony i zarejestrowany przez niemieckich śledczych. Porównanie obu śladów w policyjnej bazie danych nie pozostawiło wątpliwości, że to ta sama osoba.

Mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy straży granicznej na przejściu w Hrebenne, kiedy próbował wjechać do Polski. 35-latek został przewieziony do Warszawy gdzie postawiono mu zarzut kradzieży z włamaniem. Na wniosek śledczych sąd podjął już decyzję o tymczasowym aresztowaniu obywatela Ukrainy na 3 miesiące.

Źródło i zdjęcia: Policja.gov.pl